Paweł Schreiter
Władysław Leśniak
WSPOMNIENIE
O LEONIE PROBUŻAŃSKIM
(1936-2004)
Koszykówka - jego miłość
Leon Probużański urodził się 17 listopada 1936 roku w Wołkowcach
(Kresy Wschodnie). Wraz z rodzicami
przyjechał na Ziemię Lubuską kilka lat po wojnie. Jako nastoletni chłopak
grał w koszykówkę. Skończył AWF we Wrocławiu. Koszykówka stała się jego
miłością, choć także z wieloma innymi dyscyplinami był związany. Bez
przesady można powiedzieć, że interesował go cały zielonogórski sport.
Pracę zawodową rozpoczął w 1962 roku w LO 7 jako nauczyciel
wychowania fizycznego. Przez wiele lat był Prezesem Okręgowego Związku Koszykówki
oraz trenerem żeńskich grup młodzieżowych. Przez dziewięć lat (1970-79) pełnił
funkcję wicedyrektora do spraw sportowych zielonogórskiego LO 7. Właśnie
wtedy absolwentami tej szkoły było wielu
wybitnych sportowców, medalistów mistrzostw świa-ta i Europy,
uczestników igrzysk olimpijskich. W 1973 zielonogórski ogólniak tzw. sportowy
zwyciężył w ogólnopolskim współzawodnic-twie szkół. To było wielkie wyróżnienie.
Na początku lat 90. Leon Probużański miał także przygodę z
„dorosłą” żeńską koszykówką. Wówczas był drugim trenerem i
kierownikiem drużyny AZS-u (funkcję pierwszego szkoleniowca sprawował Sławomir
Mikulewicz). Zespół najpierw awansował do drugiej, a nastę-pnie do
pierwszej ligi. Przez wiele lat trener pracował społecznie w za-rządzie
KS Zastal.
Od 1978 do 2002 roku był wykładowcą
wychowania fizycznego w WSP oraz UZ, pełnił także funkcję zastępcy
kierownika studium wychowania fizycznego. Przez wiele lat był członkiem
zielonogórskiego AZS-u. Otrzymał
wiele odznaczeń, między innymi Złoty Krzyż
Zasługi oraz medal Edukacji Narodowej.
Postać nietuzinkowa
- Leona znałem wiele lat - wspomina zielonogórski
działacz spor-towy, Maciej Pawłowski. - To
był wspaniały człowiek. Zawsze
dla każdego potrafił znaleźć czas. Otwarty na różnego rodzaju pomysły
i propozycje. W swojej działalności nie ograniczał się tylko do koszykówki.
Nie będzie ani grama przesady w stwierdzeniu,
że interesowało go dosłownie wszystko. Udzielał się nawet w pracach PCK. To
była bez wątpienia nietuzinkowa postać zielonogórskiego sportu. Coraz mniej
jest takich ludzi...
Kochał sport
Jego pasją był sport i rodzina. Umiał, jak mało kto, te dwie rzeczy łączyć.
- Leon był nie tylko trenerem, nauczycielem, prezesem i działaczem, ale także,
a może przede wszystkim, duszą towarzystwa - wspomina Probużańskiego
przedstawiciel zielonogórskiego AZS-u, Władysław Leśniak. - Nie przestawał
żartować nawet w czasie choroby. Miał bardzo wielu przyjaciół, doskonałe
układy z różnymi szczeblami władz i instytucji. Załatwienie paszportu
zawodnikowi czy zawodniczce w latach
komuny nie stanowiło dla niego najmniejszego problemu. Nigdy jednak nie nadużywał
swoich znajomości. Doskonale wiedział, kiedy, komu i w jaki sposób trzeba pomóc.
Mimo długiej choroby, wciąż po-zostawał kibicem. Potrafił
jednego dnia pójść na trzy mecze: piłki nożnej, koszykówki
i piłki ręcznej. Potem chwalił się, że wspaniale spędził weekend.
Tak bardzo kochał sport.
Memoriał im. Leona Probużańskiego
We wrześniu 2005 roku odbył się I Memoriał
im. Leona Probużańskiego. W meczu wystąpiła reprezentacja Polski „40+”
oraz
I-ligowy zespół AZS PWSZ Gorzów Wlkp. Wynik był drugorzędną sprawą.
Memoriał oglądały prawie wszystkie wychowanki Leona.